search

Ręce Precz Od Tej Książki - Jan van Helsing

L/80
zł53.00
Tax included
Ręce Precz Od Tej Książki - format A5 - Jan van Helsing; twarda
Quantity
Out-of-Stock

Oto malutki fragment tej niesłychanej książki...: Po trzecie, na wizerunkach z tybetańskich świątyń w miejscu nosa widnieje spiralny otwór. Cóż to takiego? Jeżeli Atlanci rzeczywiście żyli częściowo pod wodą, otwór ten mógł spełniać rolę wentyla oddechowego. Podobne otwory, służące do oddychania, występują u ssaków morskich (np. delfinów, wielorybów) i w odróżnieniu od zwykłego nosa skutecznie zapobiegają dostawaniu się wody do dróg oddechowych przy zanurzeniu pod powierzchnią. Po czwarte: na świątynnych malowidłach, pośrodku nad oczami widoczne jest znamię o kształcie kropli, mniej więcej w tym miejscu, gdzie hinduskie kobiety robią na czole tradycyjną kropkę. Znamię to przedstawia prawdopodobnie hipotetyczne trzecie oko. Wiadomym jest (potwierdzają to badania embriologiczne), że niegdyś, w zamierzchłych czasach, u ludzi występowało trzecie oko. Homo sapiens posiada już tylko szczątkowy jego ślad w postaci gruczołu szyszynki, ukrytego głęboko we wnętrzu mózgu. Przyjmuje się na ogół, iż trzecie oko było organem bioenergetycznym (umożliwiającym telepatię itp.) i źródłem nadprzyrodzonych" (dla dzisiejszego człowieka) umiejętności: zdalnego transferu myśli, wpływania na grawitację, leczenia chorób itd. Powstaje jednak pytanie: jeżeli na ścianach świątyń rzeczywiście przedstawiono oczy Atlantów, dlaczego znajdujemy je właśnie w Tybecie? Ernest Muldaszew i jego asystenci znaleźli wytłumaczenie tego faktu. Szczegółowy opis zawarty w jego obszernej książce postaram się streścić na kilku stronach. Naukowcy zabrali ze sobą wizerunek zrekonstruowanej głowy (ryć. 13) i wyruszyli na ekspedycję w Himalaje, zaczynając od Indii, przez Nepal, aż do Tybetu. Spotykali przedstawicieli różnych klasztorów i przeżywali jedną niespodziankę za drugą. Wszyscy, którym pokazywano komputerową symulację, nie okazywali wcale zdziwienia czy niedowierzania, lecz zdawali się od razu wiedzieć, o co chodzi. Na przykład hinduski mnich, swami Daram zapytał od razu: Czy znaleźliście jego ciało w górach? Albo w morzu? Dr Muldaszew wyjaśniał zawsze ; również innym ;wtajemniczonym" - że stworzył ten obraz na podstawie parametrów geometrycznych oczu namalowanych na świątynnych ścianach. Krótko mówiąc, wszyscy mędrcy, których odwiedziła ekspedycja, wiedzieli najwyraźniej, kim jest istota z ilustracji, ale żaden nie chciał udzielić konkretnych informacji. Wszystko, co udało się ustalić profesorowi podczas tej i innych podróży, można podsumować następująco: Wygląd stworzenia nie został zrekonstruowany bezbłędnie. Jest to istota nie należąca do naszej cywilizacji, lecz jednej z poprzednich. Zanim na Ziemi wydarzył się kataklizm, znany - chociażby z Biblii - jako potop, istniały już wysoko rozwinięte kultury - Atlantów, przed nimi Lemurian, wcześniej jeszcze inne. Atlanci, Lemurianie, a także nieliczni ludzie posiadają (względnie posiadali) zdolność przechodzenia w stan świadomości zwany samadhi, który polega na wyhamowaniu do zera procesów życiowych w organizmie i konserwowaniu w ten sposób ciała. Można to porównać do snu zimowego u zwierząt. Według pewnego hinduskiego swamina umożliwia to medytacja tak efektywna, że doprowadza do połączenia biopola człowieka z wodą w organizmie, co powoduje z kolei, że woda zaczyna oddziaływać na organizm. Samadhi jest więc najwyższą formą medytacji. Gdy ciało przejdzie w stan samadhi, może pozostać bez zmian, niejako zakonserwowane i niezagrożone śmiercią, nie tylko przez lata, ale nawet przez tysiąclecia, jak twierdzą mędrcy z Himalajów. W tym stanie dusza znajduje się poza ciałem, jest z nim jednak połączona tzw. srebrnym sznurem. Ten sznur, mieniącą się srebrzyście wstęgę energii, porównać można do pępowiny albo do kabla elektrycznego łączącego dwa wymiary. Gdy człowiek umiera, jego srebrny sznur odłącza się od doczesnej powłoki, przerywając dopływ energii życiowej. O ile przecięcie pępowiny oznacza przyjście na świat, tak odłączenie srebrnego sznura równoznaczne jest z narodzinami na tamtym świecie. W stanie samadhi połączenie srebrnym sznurem utrzymuje się dowolnie długo. Można to osiągnąć w temperaturze +4° C, panującej zwykle w jaskiniach i pod powierzchnią wody. Gdy dusza powraca do ciała, medytujący budzi się z samadhi i powraca do ;normalnego" życia. Lekarz badający osobę przebywającą w samadhi - takie badanie przeprowadzono np. u Sri Kamakrishny - stwierdzi fizyczną śmierć: brak pulsu, brak wskazań EKG i EEG. Temperatura spada, a ciało nieruchomieje i kamienieje, jest niezwykle twarde i zimne. ;Stan skamieniało-nieruchomy" - to pojęcie powszechnie stosowane przez uczonych studiujących samadhi. Doktor Muldaszew przekonany jest, że odkrył wielką tajemnicę Himalajów, a mianowicie tę, że w jaskiniach rozsianych w całym paśmie gór znaj¬dują się istoty w stanie samadhi, przebywające tam nawet od wielu tysiąc¬leci i tworzące tzw. zasób genetyczny ludzkości. Gdyby więc kiedykolwiek - tak jak w przypadku Atlantydy - doszło do całkowitego zniszczenia powierzchni Ziemi i wyginięcia rodzaju ludzkiego - istoty te mogą przebudzić się w dowolnym momencie, dysponując nie tylko pełnią wiedzy zebranej... to jest fragment tej niesamowitej książki... ona może otworzyć oczy na wiele spraw i niewyjaśnionych zjawisk. Jeśli nie od razu, to po pewnym czasie zastanowimy się, jak to jest: skąd przybywam, dokąd zmierzam, i co ja tu właściwie robię???
L/80
New product
chat Comments (0)